Prace przygotowane przez uczestników Szkoły Liderów

Ola Borowska
Moją pracą domową była odpowiedź na pytanie „Co zmieniłabym w mojej szkole?” Po zastanowieniu wypisałam kilka punktów:
1. Zmieniłabym kolor ścian na naszych korytarzach. Te jaskrawe barwy potrafią czasem wprawić w nieprzyjemny nastrój i mam również wrażenie, że trochę pomniejszają nasze korytarze.
2. Wyremontowałabym również nasze szatnie od zajęć WF. To bardzo dobry pomysł, aby uczniowie po wymagającym treningu mogli się umyć. Jednak obecne kabiny prysznicowe nam na to nie pozwalają. Szpara pomiędzy podłogą a kabiną jest zbyt dużą i każdy boi się, iż zaleje całą szatnię.
3. Moje koleżanki i ja wpadłyśmy również na pomysł o wprowadzenie takiego „prawa”, aby można było spóźnić się chociaż 5 minut na lekcję o godzinie 8.00. Przed tą godziną są naprawdę okropne korki, a większość z nas przemieszcza się za pomocą komunikacji miejskiej, więc naprawdę trudno jest nam czasem dojechać. Jesteśmy świadomi, że równie dobrze moglibyśmy położyć się wcześniej spać i pomaszerować na wcześniejszy autobus jednakże korki zaczynają się już od godziny 7.00. W takim razie musielibyśmy iść na autobusy o godzinie 6.00! Co nie miałoby sensu. Uczniowie więc często spóźniają się na pierwsze lekcje. Nie spóźniamy się dużo! Uważam więc, że powinno się nam wstawiać spóźnienie na lekcje dopiero po przyjściu do klasy na przykład więcej niż pięć minut po dzwonku. Oczywiście tylko w przypadkach godziny 8.00.
4. Jedna z moich koleżanek powiedziała mi, że chciałaby aby uczniowie mieli większe prawo wypowiadania się na pewne tematy. Niektórzy nauczyciele nie chcą wysłuchać uczniów w takich sprawach jak na przykład: minimalna zmiana w sposobie nauczania. Wiemy, iż każdy nauczyciel wypracował swój sposób na wpajanie nam wiedzy, jednakże jaki sens ma ten sposób jeśli uczeń ma z nim taki problem, że nie potrafi zbyt wiele z lekcji zrozumieć? Myślę, że na ten moment to wszystko co chciałabym zaproponować.
Z wyrazami uznania. Ola

Oliwia Janicka
Czy łatwo jest być gospodarzem klasy? W mojej klasie, jest to bardzo przyjemna funkcja do wykonywania. Nie zawsze prosta, lecz wynika to zazwyczaj z natłoku wielu spraw. Gospodarz jest zobowiązany nie tylko do informowania klasy o zbliżających się akcjach samorządu, czy uczestniczeniu w zebraniach, aby reprezentować klasę. Jest to osoba, do której zawsze można przyjść i z nią porozmawiać lub poprosić o pomoc, osoba, której sie ufa, ale także z którą dobrze się współpracuje. Gospodarz musi pamiętać, że w klasie nie jest sam i także on ma prawo poprosić kogoś o pomoc. W związku z czym, pełnienie funkcji przewodniczącego klasy nie jest dla mnie osobiście zbyt trudnym zadaniem, ponieważ wiem, że w mojej klasie są osoby, na ktore zawsze mogę liczyć.

Mikołaj Witoński
W naszej szkole przewodniczący SU, jako jedna osoba, nie ma praktycznie żadnej mocy sprawczej. Wszystkie decyzje podejmowane są kolegialnie przez PSU – czyli prezydium samorządu uczniowskiego. Jest to bardzo dobra zasada, ponieważ pozwala uniknąć podejmowania złych decyzji przez przewodniczącego i pogłębia proces demokratyzacji szkoły. Oczywiście przewodniczący ma trochę większe kompetencje niż „szeregowy uczeń”. Może zwoływać zebrania RU, prowadzić wydarzenia szkolne i tym podobne, ale głos na spotkaniach Rady przysługuje mu tak samo jak każdemu innemu uczniowi Gimnazjum nr 1. Pomysły innych, często anonimowych, uczniów konsekwentnie traktuję na równi z pomysłami własnymi. Bardzo cieszę się, że z racji mojego członkostwa w PSU mogę brać udział w projektach takich jak Szkoła Demokracji. Jest to dla mnie ogromna nauka, a wiedzę zdobytą na warsztatach mogę wykorzystywać w praktyce. Nie uważam, że kompetencje przewodniczącego SU powinny zostać rozszerzone. Te,, które ma obecnie są jak najbardziej wystarczające, a kuriozalne jest twierdzenie, że dla szkoły lepszy byłby „twardy” przewodniczący rządzący „silną ręką”. Demokracja to nasze największe osiągnięcie od 26 lat i powinniśmy nieprzerwanie ją pogłębiać, nawet w tak konserwatywnych strukturach jak szkoła.