Wywiad z Panią Zofią Kolasą

Wywiad z Panią Zofią Kolasą – nauczycielką chemii w Gimnazjum nr 1 w Gdyni

Jaśmina Nowak: Jaki element edukacji szkolnej satysfakcjonuje Panią najbardziej? Dlaczego?

ZK: Z pewnością kontakt z młodzieżą i przekazywanie im wiedzy. Przebywanie i praca z młodymi ludźmi pozwala obserwować ich rozwój nie tylko naukowy, ale także społeczny.

JN: Jacy uczniowie motywują Panią do dalszego działania?

ZK: Trudno powiedzieć jednoznacznie, bo do działania motywują mnie ci posiadający duże możliwości, którzy chcą się rozwijać, wiele potrafią i zdobywanie wiedzy to dla nich przyjemność. Z mojej strony pomoc opiera się głównie na wskazaniu im właściwej drogi. Mobilizują mnie do pracy także uczniowie o mniejszym potencjale, którym nauka sprawia problemy. Czuję wielką satysfakcję, gdy osiągają nawet najmniejszy sukces i cieszę się razem                    z nimi.

JN: Skąd czerpie Pani inspiracje do prowadzenia lekcji?

ZK: Przede wszystkim z patentów przekazanych na studiach, które stały się początkiem mojej kariery. Kiedyś dostępne były tylko podręczniki czy książki i to z nich przeważnie korzystałam. Obecnie Internet, który w połączeniu z wiedzą pomaga połączyć materiał teoretyczny                            z praktycznym. Staram się także przedmiot – chemię powiązać z życiem codziennym, co pomaga mym uczniom w lepszym jego zrozumieniu.

JN: Jak wspomina Pani zabawne sytuacje, które wydarzyły się w Jedynce?

ZK: Zawsze z sentymentem, a jak się spotykam z gronem, które już ukończyło Jedynkę to właśnie przypominamy sobie różne zabawne sytuacje i anegdotki. Jedną z nich była na pewno historia, która wydarzyła się w czasach, gdy próg ocen wynosił od 2 do 5. Pewnego dnia poprosiłam ucznia klasy pierwszej do podejścia do tablicy i podałam mu treść zadania. Polecenie dotyczyło właściwości gazów, które omawialiśmy ówcześnie na lekcjach.

– Masz trzy balony – zaczęłam dyktować.

– Nieprawda, Proszę Pani. Ja mam tylko dwa – odparł uczeń.

Kiedyś określało się dwójkę jako gała, łabędź i właśnie balon. Dzięki swojej błyskotliwości uniknął pytania.

JN: Czym się Pani interesuje poza nauczaniem i działalnością w szkole?

ZK: Lubię chodzić po górach i jeździć na rowerze. W wolnym czasie czytam, a kiedyś bardzo przepadałam za robótkami ręcznymi. Jednak do tych ostatnich to powrócę chyba dopiero na emeryturze..

JN: Ile lat uczy Pani w Jedynce?

ZK: Ja uczę tylko i wyłącznie w tej szkole – trzydziesty czwarty rok.

JN: Skoro była Pani świadkiem dwóch systemów oceniania – od 2 do 5 i od 1 do 6, który Pani bardziej odpowiadał, a który uczniom? Dlaczego?

ZK: Ten pierwszy był od zawsze, a do drugiego przyzwyczaiłam się. Wydaje mi się, że skala od 1 do 6 jest przyjaźniejsza dla uczniów szczególnie tych słabszych.

JN: Dlaczego mając odpowiednie doświadczenie, nie została Pani naukowcem?

ZK: Nigdy nie pociągała mnie praca naukowa. Zawsze lubiłam kontakt bezpośredni z dziećmi, z młodzieżą. Taka praca mi najbardziej odpowiada.

JN: Jakie odniosła pani sukcesy dotychczas?

ZK: Otrzymałam dwukrotnie Nagrodę Prezydenta Gdyni , kilkakrotnie nagrody dyrektora szkoły. Największą satysfakcją dla mnie są uczniowie, którzy uzyskują dobre wyniki na egzaminach i dostają się do wymarzonych szkół. Oczywiście wielkim sukcesem dla mnie jak i szkoły jest uczeń docierający do etapu Wojewódzkiego Konkursu Kuratoryjnego oraz moment gdy zostaje laureatem bądź finalistą. Kiedyś miałam ucznia, który został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Chemicznego. To takie miłe akcenty naszej pracy dydaktycznej.

JN: Ostatnie pytanie. Jaki jest Pani przepis na sukces?

ZK: Przepisy są na ciasto. Szkoła jest żywym tworem. Tu wszystko jest uzależnione od tego, jaka jest klasa i jaki charakter ma młodzież należąca do danej klasy. Staram się przeprowadzać lekcje tak, aby dotrzeć do uczniów i zrealizować materiał. Pojawiają się czasami na lekcjach różne niespodzianki i wtedy trzeba coś na gorąco improwizować – uczniowie bywają nieobliczalni. Przepracowane lata i zdobyte doświadczenie pozwalają z ewentualnych wpadek wyjść z twarzą. No i przede wszystkim trzeba umieć przyznać się do błędów, bo prawda jest taka, że nikt z nas nie jest nieomylny.

JN: W takim razie dziękuję za wywiad.

ZK: Dziękuję również.