Wpływanie na otaczającą nas rzeczywistość jest czymś normalnym i fajnym – wywiad z Mikołajem Witońskim

To już kolejny  publikowany na stronie internetowej Jedynki wywiad, tym razem przeprowadzony przez  Magdę Stoltmann i Kaję Kacprowską. Obie uczennice, tak – jak autorki poprzednich materiałów, pierwsze dziennikarskie szlify zdobywają na zajęciach międzyklasowej grupy dziennikarskiej prowadzonej przez Panią Grażynę Sztarbałę. Tym razem ich rozmówcą jest niejako symbol uczniowskiej społeczności – Mikołaj Witoński z klasy 2e, czyli Przewodniczący SU. W zeszłym roku, razem z Ewą Przybylską, Mikołaj zdobywał doświadczenie parlamentarne, tydzień temu razem z szefową Fundacji Ashoka w Polsce – Panią Agatą Stafiej Bartosik – prowadził Change makers Xchange w Laboratorium Innowacji Społecznych w Gdyni. Dzisiaj możemy przeczytać o tym, co jest dla Niego ważne. (wstęp  Oktawia  Gorzeńska)

 

12829436_1076873952334922_4599783942002979120_o

Dlaczego wybrałeś Jedynkę?

Wybrałem Jedynkę głównie ze względu na starszych znajomych będących w tej szkole. Wszyscy bez wyjątku namawiali mnie na Gimnazjum nr 1. Tyle dobrego, ile usłyszałem o Jedynce, nie usłyszałem o żadnej innej szkole i dotyczy to nie tylko poziomu nauczania, ale i stosunku nauczycieli do uczniów, czy atmosfery panującej wśród „jedynkowiczów”. I teraz będąc w drugiej klasie, bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że to był najlepszy wybór, jakiego mogłem dokonać i każdemu szóstoklasiście polecam szkołę przy ulicy 10 Lutego!

 

Dlaczego chciałeś zostać przewodniczącym?

Chyba nie potrafię wskazać konkretnego powodu. Dla mnie zaangażowanie w działalność SU jest czymś, co wynika z samego faktu bycia w szkole. Zapewne nie bez znaczenia jest to, że od zawsze interesowałem się polityką i ogólnie społeczeństwem obywatelskim. Z pewną nostalgią myślę o tym, co działo się w Ameryce podczas wojny w Wietnamie, o tym co działo się u schyłku PRL-u, czy o tym, co zrobił Martin Luther King. O tym wielkim poruszeniu społecznym, o tym, że ludzie potrafili zjednoczyć się wokół pozytywniej idei. Może to porównanie jest zbyt górnolotne, ale dla mnie SU to namiastka czegoś takiego.

Bardzo ważne jest dla mnie także pokazanie ludziom, że partycypowanie (jak to teraz wszyscy mówią) i wpływanie na otaczającą nas rzeczywistość jest czymś normalnym i fajnym. Przez swoją otwartą postawę jako przewodniczącego, chcę pokazać, że w przyszłości współpraca z organami władzy samorządowej czy państwowej nie musi być przeżyciem traumatycznym. Bo przewodniczący SU, burmistrz, przewodniczący rady miasta, poseł, czy prezydent RP to nasi reprezentanci i to od nas powinno zależeć, jak oni działają. Mam szczerą nadzieję, że nikt w Jedynce nie ma poczucia, że to co robię ja czy szerzej Rada Uczniowska, jest oderwane od ucznia, czy że robimy to dla własnej wygody i wedle własnego uznania. Chciałbym także podkreślić, że bycie przewodniczącym nie jest tym, co mnie definiuje. Gdyby przewodniczącym był kto inny, mój wkład w działanie SU byłby taki sam, a może i jeszcze większy.

 

Czy czujesz ogrom odpowiedzialności, który na Ciebie spada w związku z pełnioną przez Ciebie funkcją?

Oczywiście czuję się odpowiedzialny za SU, ale nie przesadzajmy, że jest to nie wiadomo jaki ogrom. Statut samorządu, przy którego tworzeniu miałem przyjemność pracować, mówi jasno, że samorządem nie kieruje przewodniczący, a prezydium SU. Wszystkie decyzje podejmujemy w trójkę – Oliwia Janicka, Kuba Ginter i ja. I to razem odpowiadamy za sukcesy i porażki SU.

Poza tym nie traktuję pracy w samorządzie jako czegoś niezwykle podniosłego i daleki jestem od niepotrzebnego patosu. Bycie przewodniczącym to dla mnie bycie łącznikiem uczniów z dyrekcją, to bycie inicjatorem życia szkolnego i to po prostu dbanie o to, by w szkole nie było nudno. Lubię to, sprawia mi to przyjemność, to czy to umiem niech ocenią inni, ale nie chcę bym był postrzegany jak ktoś, na kogo „spływa ogrom odpowiedzialności z racji pełnionej roli”, jak powiedziałaś.

 

Co można byłoby zrobić, aby zorganizować więcej dyskotek?

Wiem, że kwestia dyskotek jest tą najbardziej palącą. Jak już kiedyś tłumaczyłem, organizacja dyskoteki w drugim semestrze nie jest łatwa. Już niedługo rozpocznie się Wielki Post i z racji tego, że większość naszych uczniów uczęszcza na lekcje religii, co zwykło się traktować jako swego rodzaju deklarację bycia katolikiem, nie wypada urządzać tego rodzaju zabaw. Wiem, że brzmi to okropnie sztywno, ale wolałbym nie wdawać się w dyskusje, czy jest to słuszne czy nie. Taka zasada jest w szkole, zresztą nie tylko naszej, od dawna i nie sądzę, by została zniesiona. Po Wielkim Poście jest kwiecień, czyli egzaminy, później mamy maj, czerwiec, czyli poprawianie ocen i wycieczki. Być może uda nam się zorganizować jeszcze jedną dyskotekę pod koniec roku szkolnego, ale na razie niczego nie obiecuję. Obiecać za to mogę, że w tym roku będzie jeszcze co najmniej jeden wieczór filmowy, rozmawiałem już na ten temat z panią dyrektor i mamy zgodę.


Jaki masz pomysł, aby wzbogacić  ofertę szkoły?

Myślę, że oferta Jedynki już jest bardzo bogata. Mam nadzieję, że eksperyment grup tematycznych w dłuższej perspektywie okaże się udany, ale o tym, jak to sprawdza się teraz, musiałby opowiedzieć ktoś z pierwszej klasy. Bardzo się cieszę, że szkoła oferuje mi tak wiele wymian międzynarodowych – Niemcy, Włochy, a w przyszłości Turcja, Finlandia i Czechy. Osobiście troszkę brakuje mi czegoś w rodzaju szkolnego klubu dyskusyjnego, koła kulturalnego czy czegoś w tym rodzaju, ale wiem, że jestem w jednoosobowej mniejszości. Mam szczegółowe plany co do tego, jak miałoby to wyglądać i jeżeli po tej rozmowie ktoś poczuje się zainspirowany, chętny jestem do reaktywacji mojego pomysłu.