Wywiad z Michałem Laskowskim, moim bratem, uczniem I klasy matematyczno-fizycznej w III LO w Gdyni, absolwentem Gimnazjum nr 1 w Gdyni

Mojego rozmówcę „złapałam” po powrocie ze szkoły. Po wielu próbach udało mi się go w końcu przekonać do udzielenia krótkiego wywiadu.

Marta Laskowska:

Cieszę się, że zdecydowałeś się na udzielenie mi tego wywiadu. Wiem, że nie jestem pierwsza osobą, która Cię o to prosiła.

Michał Laskowski:

Widzę Twoje zaangażowanie w zajęcia, w których bierzesz udział, dlatego postanowiłem właśnie Tobie udzielić tego wywiadu.

Marta:

Wiemy, że ponad osiem lat intensywnie trenowałeś pływanie. Teraz będąc uczniem liceum, zrezygnowałeś ze sportu wyczynowego. Jak się w tym odnajdujesz?

Michał:

Zawsze wiedziałem, że taki moment kiedyś nastąpi. Wybrałem dość wymagające liceum, będąc w pełni tego świadomym. Muszę przyznać, że po tylu latach, takiej intensywności trenowania- mój świat zaczął wyglądać zupełnie inaczej.

Marta:

Co tak naprawdę zmieniło się w Twoim życiu?

Michał:

Wszystko. Począwszy od rannego wstawania. Gdy trenowałem, wstawałem o 4.30 rano, aby o 5.30 być na basenie w Gdyni-Chyloni i zaczynać poranny trening. Po nim bezpośrednio, jechałem do szkoły. Na początku była to Szkoła Podstawowa Nr 13 w Gdyni, a później Gimnazjum Nr 1 w Gdyni. Po szkole obiad, czasami chwila w domu i pakowanie sprzętu na kolejny, popołudniowy trening. Po powrocie do domu – ok. 20.30 kolacja i siadałem do lekcji dopiero ok. 21.00

Marta:

W jaki sposób dawałeś radę ze szkołą, lekcjami? W gimnazjum już nie jest tak łatwo jak w podstawówce?

Michał:

Masz rację. Okres trenowania w podstawówce nie był w żaden sposób uciążliwy. Lubiłem pływanie, grupę ludzi, z którymi trenowałem. W gimnazjum było już inaczej. Miałem dużo więcej materiału do przerobienia, ale z tym też spokojnie dawałem sobie radę. Moja zasada od samego początku trenowania to maksymalnie skupienie się na lekcjach. To dawało mi bardzo dużo. Przy dobrze poprowadzonym temacie i zawsze robionych przeze mnie notatkach uczyłem się na lekcjach bardzo dużo. Pisemne lekcje odrabiałem dopiero o 21, a na naukę niektórych rzeczy wykorzystywałem czas w kolejce SKM w drodze na trening. Byłem bardzo dobrze zorganizowany, miałem wsparcie Rodziców i to dawało mi siłę do dalszej pracy.

Marta:

Wydaje mi się to prawie niemożliwe, że przy takim obciążeniu miałeś tak wysokie oceny. Szkołę podstawową ukończyłeś jako Najlepszy Absolwent i Najlepszy Sportowiec ze średnią 6.0. Również przez cały okres gimnazjum miałeś bardzo wysoką średnią, kończąc je również ze średnią 6.0?

Michał:

Nigdy nie miałem „ciśnienia” na oceny. Od zawsze, gdy trenowałem chciałem udowodnić, że można być dobrym uczniem i sportowcem. Nigdy nie chodziłem i nie „ żebrałem” o podwyższenie oceny ze względu na średnią.

To był mój punkt honoru. Tego nie cierpiałem u innych. Wydawało mi się to bardzo „małe”. Wyróżnienia i wysoka średnia były po prostu rezultatem, a nie celem samym w sobie. Pomagali mi w tym również Rodzice, którzy nigdy nie wywierali presji na posiadanie określonych stopni. Zawsze powtarzali, że to mój czas i uczę się dla siebie.

Marta:

Może system nagród rzeczowych lub pieniężnych mobilizował Cię do pracy?

Michał:

U nas w domu nigdy za stopnie nie dostawaliśmy pieniędzy lub jakichkolwiek nagród. Dziwiłem się, gdy koledzy opowiadali o średniej, która może dać im szansę na posiadanie czegoś wymarzonego. Jest mi to zupełnie obce.

W naszym domu otwarcie mówi się o marzeniach i naszych potrzebach. Rodzice, w miarę możliwości, robią nam niespodziankę w formie wymarzonego zakupu bądź wspólnego wyjścia na mecz, koncert lub wyjazdu na ferie lub wakacje.

Marta:

A jak to wyglądało w sporcie? Masz przecież tak wiele osiągnięć?

Michał:

W sporcie zawsze uwielbiałem rywalizację. Mogłem się z kimś kumplować, a na starcie skupić się i ścigać się z nim, jakbym go dopiero co poznał. Lubiłem wygrywać . Wiem, a kto nie lubi ?! Prawdą jest jednak, że najwięcej uczą nas porażki. One powodują, że pokorniejemy i potrafimy podnieść się i znowu ciężko pracować, aby następnym razem wygrać .

Momenty, gdy odnosiłem sukcesy i zbierałem nagrody, medale, były wspaniałe. Czułem, że warto ciężko pracować, bo później nadchodzi nagroda w formie zwycięstwa.

Marta:

Kończąc już, powiedz nam, czego nauczył Cię sport?

Michał:

Sport nauczył mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, systematyczności, a co najważniejsze, żeby się nigdy nie poddawać i walczyć do samego końca.

Marta:

Już naprawdę ostatnie pytanie. Jak wspominasz gimnazjum, którego mury opuściłeś w ostatnim roku?

Michał:

To był niezapomniany okres mojego życia. Miałem rewelacyjną klasę, wspaniałą wychowawczynię- p. Beatę Łatę i wymagających nauczycieli. Każdemu polecam to gimnazjum. Nauczyłem się wiele i z takim bagażem ruszyłem w dalszą edukacyjna drogę. Liceum to już zupełnie inna bajka …, ale może o tym porozmawiamy już następnym razem.

Marta:

Dziękuję jeszcze raz za rozmowę i poświęcony czas. Życzę Tobie wiele sukcesów na dalszej drodze.

Michał:

Dziękuję za rozmowę.