Wyjazd na finał Ashoka Warszawa

Wyjazd do Warszawy na finał kończący jeden z projektów Ashoka „ Radość zmiany” zbiegł się z bardzo intensywnym okresem mojego życia. Wiele sprawdzianów, zaliczeń oraz moich pozalekcyjnych zajęć naprawdę dało o sobie znać. Był więc wyczekiwany jako przerywnik dość intensywnego okresu.

Wybraliśmy się do stolicy w trójkę, razem z panem wicedyrektorem Chudyszewiczem i Mikołajem Witońskim. Podróż w bardzo komfortowych warunkach Pendolino, upłynęła bardzo przyjemnie. Trochę dyskutowaliśmy, a później każdy zagłębił się w swojej ulubionej lekturze. Nie ominęła nas również „słodka”, krótka drzemka. Do  Warszawy dotarliśmy punktualnie. Szybko przemieściliśmy się do naszego hostelu, gdzie po krótkim odświeżeniu się ruszyliśmy, aby realizować nasz program pobytu.

Już na miejscu poznałam pierwsze osoby, tak jak ja, uczestniczące w warsztatach. Muszę przyznać, że byłam trochę zaskoczona ich wiekiem. Większość z nich była ode mnie młodsza. W finale brały udział  wyróżnione w programie dzieci ze szkół podstawowych oraz gimnazjalnych z całej Polski.

Po wyjściu z hostelu udaliśmy się do położonej niedaleko siedziby BMW. Przedstawiciele firmy podjęli nas tam bardzo przyjemnie. Zaoferowali pyszny poczęstunek, oprowadzanie, oglądanie i ‘testowanie’ najnowszego modelu BMW.

Kierowcy i zarazem pracownicy firmy wybrali się z nami na przejażdżkę po Warszawie najnowszymi modelami samochodów. Dotarliśmy do Pałacu Kultury i Nauki, gdzie windą przejechaliśmy się na ostatnie piętro z tarasem widokowym. Był to na pewno miły akcent pobytu, który zakończył się  w Pizzerni na Paca. Muszę przyznać, że poważnie już zgłodnieliśmy, dlatego wspaniale, że gospodarze pomyśleli również o tym aspekcie pobytu.

Po przepysznej pizzy, nadszedł czas na próbę i ostatnie poprawki. A teraz należało tylko oczekiwać na kolejny dzień…, który miał być od rana bardzo intensywny.

Następnego dnia obudziłam się w doskonałym humorze i o dziwo bardzo wypoczęta. Po śniadaniu ruszyliśmy już bezpośrednio do biblioteki, gdzie trwały przygotowania do oficjalnej uroczystości, podczas której byłam jedną z osób przedstawiających swój projekt. Muszę przyznać, że czułam tremę, jednak w miarę upływu czasu działała na mnie mobilizująco.  Byłam z siebie bardzo zadowolona.  Wierzę, że moje publiczne występy, które mam jeszcze przed sobą, będą coraz lepsze, a ja będę mogła czuć się za każdym razem swobodniej.

Podczas oficjalnych finałów nasze prezentacje wypadły naprawdę ciekawie. Myślę, że zainspirowały innych do wartościowych działań.

Krótki posiłek spożyty w restauracji pozwolił na chwilę relaksu. Potem chwila na rozmowę, podziękowania i pożegnanie.

Nadszedł czas na zakończenie przygody z Ashoką w Warszawie. Mając jeszcze kilka chwil przed odjazdem, naszego pociągu, udaliśmy się do centrum handlowego. […] potem już jazda wygodnym Pendolino do Gdyni. W drodze powrotnej miałam już zaplanowane przygotowania na kolejny dzień do szkoły. Czekał mnie duży sprawdzian z fizyki. Wzięłam, więc ze sobą  notatki, aby dobrze wykorzystać czas podroży. Jednak zmęczenie związane z ilością wrażeń wzięło górę. Walczyłam z sennością dobrą godzinę, jednak przyglądając się drzemiącym towarzyszom podróży, zrezygnowałam i poddałam się. Odpłynęłam w niebyt, nie martwiąc się dniem jutrzejszym.

Po powrocie do domu, czekały mnie przygotowania do szkoły, choć trudno było mi tak szybko „przestawić się na inne tory”. Wróciłam bardzo zadowolona, choć zmęczona.

Uważam ten wyjazd za bardzo udany. Wiem, że należy podejmować dodatkowe wyzwania. Rozwijają nas, pozwalają inaczej spojrzeć na codzienne życie i powodują, że nie popadamy w rutynę.

Warto „wychodzić” poza swoją „strefę komfortu”, bo zawsze czeka na nas coś ciekawego poza nią.

Marta Laskowska z klasy II b